Mam wiele do powiedzenia

O tym, że moja praca nigdy nie przestanie dostarczać mi nowych powodów do wzruszeń, wiedziałam od zawsze. Jednak to, co udało się nam (tak, nam - bo to nasz wspólny sukces - A. i mój) osiągnąć kilka dni temu, było dla mnie tak niesamowitym doświadczeniem, że skutecznie zburzyło i zbudowało na nowo mój pogląd na pewną sferę terapii. 

W naszej szkole tradycją stało się cotygodniowe, uroczyste recytowanie wybranych wierszy. Słowa "uroczyste" użyłam tutaj z rozmysłem, bowiem to wydarzenie niewiele ma wspólnego z tradycyjną i często przymusową recytacją, którą wielu z nas pamięta z czasów edukacji. Dzieci samodzielnie wybierają utwór, który chciałyby przedstawić, uczą się go, przepisują bądź drukują (w zależności od własnych umiejętności i gotowości) oraz - jeśli tylko mają na to ochotę - wykonują w komplecie ilustrację obrazującą treść. Gdy w piątek stają przed swoimi kolegami, mogą poczuć się jak prawdziwi aktorzy na scenie wielkiego teatru. Taką scenę sami sobie tworzymy, najczęściej z pomocą mniejszego dywanu. Uczniowie zajmują miejsca przed "sceną", ochotnik staje przed grupą i recytuje. Recytuje tak, jak potrafi najlepiej - szybko, wolno, trochę niewyraźnie, często gubiąc pewne frazy. Czasem w stroju smoka. Czasem z wielką dumą, a czasem nieśmiało, z wzrokiem wlepionym w podłogę. Występ kończy ukłonem, a dywan opuszcza w towarzystwie oklasków. Zawsze ze wsparciem, zawsze bez oceniania. 

Wierzcie mi na słowo, nie znam osoby, która w pewnym momencie nie dałaby się wciągnąć w ten uroczy spektakl. Tak stało się również w przypadku mojego ucznia.
A. ma duże trudności artykulacyjne. Jego mowa jest niezrozumiała dla innych uczniów i tych dorosłych, którzy nie mają z nim kontaktu na co dzień. Sama niejednokrotnie łapałam się na tym, by zrozumieć dany komunikat (który nie byłby wspierany PSCami), musiałam wspiąć się na wyżyny moich możliwości. Czy takie trudności mogły wykluczyć A. z cotygodniowej recytacji? Na pierwszy rzut oka - jasne. Nie byłabym jednak sobą, gdybym i tej potrzeby nie spróbowała spełnić. 
Przygotowania zajęły nam cały tydzień, ale rezultat, którym chciałabym się dziś z wami podzielić, przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. 

Starałam się wybrać dla A. taki wiersz, który udałoby się przedstawić za pomocą symboli PCS. Po poszukiwaniach zakrojonych na naprawdę szeroką skalę, wybór padł na utwór "Barwa Żółta" -autorstwa A. Natorff. Pozwoliłam sobie na usunięcie jednej z fraz oraz przekształcenie drugiej na nieco inną, prostszą. Dzięki temu zabiegowi, otrzymałam poniższy tekst:

"Kolor od słońca otrzymała.
W zbożach latem zaszumiała. 
Kwiaty w trawę powkładała.*
W słonecznikach zamieszkała.
Księżycowym bywa blaskiem,
w piaskownicy żółtym piaskiem.
I kanarek rozśpiewany
w żółte piórka jest ubrany."

* w oryginale w tym miejscu: "(...)a rzekami nad brzegami przepłynęła kaczeńcami. W zieleń łubin powplatała(...)"

Każdy wers został przedstawiony na pasku z trzema lub dwoma symbolami PCS, zgodnie z rytmem utworu. By dodatkowo ułatwić A. zrozumienie i przyswojenie tekstu, dla każdego paska wykonałam wiodący obrazek lub przyniosłam coś rzeczywistego (np. zboże, piasek i piórka), co mogło symbolizować przejście do kolejnego zdania. A. nauczył się nie tylko recytować tekst (wskazywał palcem na odpowiedni symbol na każdym z pasków). Dodatkowo, po "wyrecytowaniu" każdego zdania, prezentował grupie kolejną niebieską kartkę, na której przyczepiał odpowiednie elementy. W taki sposób powstała nasza mobilna książka. 

 


1. Słońce z pierwszej kartki obracał za pomocą żółtej rurki.
2. Zbożem potrząsał przy uchu i dmuchał w nie.
3. Trawę wykonaną z papieru rozkładał na kartce, a później chował w niej żółte kwiaty (wykonane z drucików kreatywnych.
4. Wąchał papierowy słonecznik.
5. Potrząsał papierowym księżycem w taki sposób, że zgromadzony na nim brokat sypał się i błyszczał.
6. Przesypywał piasek w miniaturowej piaskownicy.
7. Kanarka przystawił do ucha i udawał jego śpiew.
8. Na zakończenie zdmuchnął z dłoni żółte piórka, których część wylądowała na ostatniej kartce. 



Po recytacji, spięliśmy razem wszystkie strony w odpowiedniej kolejności (ze stabilnie przymocowanymi elementami) i cieszyliśmy się naszą książką w pełnej okazałości.

Muszę przyznać, że moment, gdy A. stanął przed grupą, dumny i szczęśliwy z faktu, że może być częścią tego wydarzenia, poczułam autentyczne wzruszenie. Widok radości w jego oczach i to, jak cudownie poradził sobie z zaprezentowania swojej nowej umiejętności, był największą nagrodą, jaką mogłabym otrzymać. 
Warto wspomnieć, że była to okazja do utrwalania także innych (ukrytych) umiejętności - ćwiczyliśmy: linearność (odpowiednia kolejność odczytywania symboli), wskazywanie symboli, powiązanie symbolu z odpowiednim przedmiotem/ilustracją, odczytywanie znaczenia symboli, wystąpienie publiczne, postępowanie zgodnie z instrukcją, koncentrację uwagi, utrzymywanie kontaktu wzrokowego i radzenie sobie w sytuacji stresującej. 

Wiem już, że będziemy próbować przedstawiać wybrane utwory tak często, jak tylko będziemy w stanie. Jeśli ktoś z was chciałby wypróbować nasz sposób, to poniżej wkleję wam oczywiście link do pobrania pasków z symbolami PCS, a wy koniecznie pochwalcie się rezultatami! :) 

(symbole PCS) 


Tradycyjnie, na zakończenie, zapraszam was na moje pozostałe kanały, za pomocą których możecie śledzić na bieżąco moje aktualne działania! Facebook: ChatkaCiuciubabka oraz Instagram: chatkaciuciubabka

Do napisania! <3 

Komentarze

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?

instagram