Pierwsze zdanie

Proces nauki czytania, szczególnie u dzieci z niepełnosprawnością, jest działaniem nie tylko długotrwałym, ale przede wszystkim bardzo dynamicznym. W trakcie naszej przygody, podejmowałyśmy wraz z Z. próby utrwalenia tej umiejętności, korzystając z wielu dostępnych nam metod i form pracy. Która z nich okazała się strzałem w dziesiątkę? A może kluczem do sukcesu było coś zupełnie innego? 



Z. jest nastolatką z Zespołem Downa i niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym. Jeśli miałabym wskazać to, czego szczerze jej zazdroszczę, to na pewno byłby to jej zapał i entuzjazm,  promieniujący od niej, gdy tylko ma okazję do poznawania nowych rzeczy. Współpracujemy od lutego 2019 roku, czyli od samego początku mojej przygody w Latawcu. 

Kiedy przeczytała samodzielnie pierwsze zdanie? W lutym. Tylko, że dwa lata później, bo w 2021. Zapewne znajdzie się ktoś, kto powie, że proces ten zajął nam wiele czasu. Może za dużo...
Ja chciałabym wspomnieć w tym miejscu o czymś, co w całej tej sytuacji wydaje mi się najważniejsze. Pamiętajcie proszę, że dziecko - wasz uczeń - nie jest segregatorem z tabelkami, w którym możecie odhaczyć nabywane przez nie umiejętności. Dziecko nie jest wykazem danych, rozliczeniem tego, co potrafi i tego, czego nie potrafi wykonać. Nie ma jednej, poprawnej strategii działania, która zawsze przyniesie oczekiwany skutek. 

Praca z dziećmi z niepełnosprawnością wymaga cierpliwości i pewnej elastyczności w działaniu. Trzymanie się kurczowo spisanego na wstępie planu, czy też założeń konkretnej, wykorzystywanej przez nas metody, może przynieść więcej szkód niż korzyści. Nie zliczę tych sytuacji, w których porzucałam bądź modyfikowałam pomysł na konkretne zajęcia, ponieważ w tym jednym momencie, moi uczniowie potrzebowali czegoś zupełnie innego. Czasem jest to inny temat, inna technika. A  czasem rozpaczliwa potrzeba spełnienia ich życzenia: "daj mi spokój, proszę. Chociaż na chwilę".

Jak zaczęliśmy? 

Z. doskonale operowała na paradygmatach "MA" i "PA". Coś mocno ją jednak blokowało i nie pozwalało na kontynuowanie pracy. Zrobiliśmy więc mały kroczek do tyłu. 
W naszym przypadku przełom nastąpił z chwilą zapoznania jej z planszami z zestawu do czytania globalnego (o metodzie pisałam tutaj). Zapamiętywanie wzoru graficznego kolejnych wyrazów, przychodziło jej z dużą łatwością. Po opracowaniu pierwszego zestawu i trzech tygodniach intensywnej nauki, Z. opanowała trzy grupy wyrazowe:

1. Osoby:
- mama
- tata 
- Z. (jej imię)
- Jagoda
- A. (imię brata)

2. Czynności:
- pije
- je
- śpi
(+ rysuje i czyta ze wsparciem)

3. Rzeczy:
- mleko
- ser
- sok
- lody
(w niedługim czasie doszły: jabłko i ciasto)

Na początku naszej pracy, trzymałam się założeń metody czytania globalnego i postępowałam zgodnie z zaleceniami. O wszystkich wspominałam w podlinkowanym wcześniej poście, więc jeśli jesteście zainteresowani, jak dokładnie wyglądała ta część procesu, odsyłam was tam. :)


Musiałam zyskać pewność, że oprócz rozpoznawania etykiet, poprawnego wyszukiwania ich, odtwarzania, nazywania, Z. rozumie ich znaczenie. Gdy każdy z wyrazów został utrwalony na tyle, że po wielokrotnych próbach, nie myliła się w pracy z nimi, dodałam do naszych ćwiczeń zdjęcia i odpowiednie grafiki. 
Potrzebowałam zdjęć rodziny (mama, tata, brat), zdjęcia Z. i mojego. Dodatkowo wyszukałam w sieci fotografie przedstawiające czynności (czyta, rysuje, śpi, je, pije) oraz jedzenia (lody, ser, sok, mleko). Zestaw wzbogaciłam kolorowymi grafikami, ponieważ są takie dni, gdy moi uczniowie preferują pracę z obrazkami. Szanuję to. 

Ćwiczyliśmy w następujący sposób:

1. Standardowe dopasowywanie:
Układałam kilka losowo wybranych etykiet, a Z. dopasowywała do nich zdjęcia/obrazki. Ćwiczenie to można również "odwrócić". 

2. Gra: "kto ma?"
Dzieliłam zdjęcia i obrazki między siebie i Z. 
Kładłam na środku dywanu wylosowaną etykietę. Odczytywałyśmy, co jest na niej napisane (w myślach!) i sprawdzałyśmy, która z nas ma obrazek/zdjęcie, które przedstawia to, co widniało na etykiecie.

3. Co nie pasuje? 
Układałam trzy etykiety (w jednym rozdaniu) i dobierałam do nich zdjęcia. Jedna para była dopasowana nieprawidłowo. Z. wskazywała to, co nie pasuje. Np.
1. [mama] + zdjęcie mamy (dobrze)
2. [sok] + zdjęcie mleka (źle)
3. [czyta] + zdjęcie kobiety czytającej książkę (dobrze)

4. Prawda czy fałsz? 
Układałam ciąg etykiet, tworzących krótkie zdanie (na tym etapie odczytywane przeze mnie), np.
[mama] [je]. Na końcu dokładałam zdjęcie lub obrazek przedstawiające jedzenie/napój. 

[ mama ] [ je ] + obrazek soku
[ mama ] [ je ] + obrazek sera

Z. wskazywała, czy zdanie jest poprawne, czy nie. 

Po zakończeniu tego etapu przyszedł czas na odczytywanie pierwszych zdań. Był to już naturalny proces odczytania kilku etykiet następujących po sobie. Działaliśmy na zasadzie dwóch systemów:

1. Osoba + czynność
2. Osoba + czynność + rzecz

Po wielu próbach, ciąg etykiet zastąpiłam paskami z wydrukowanymi zdaniami (również z uwzględnieniem wielkiej litery i kropki). Z. poradziła sobie bardzo dobrze. W celu sprawdzenia, czy dziecko czyta ze zrozumieniem, na tym etapie można zadać mu pytanie kontrolne, np.

[Mama pije mleko]
pytanie: czy mama pije sok?

Metoda czytania globalnego i zestaw dopasowanych ćwiczeń pomogły Z. nabyć nową umiejętność. Co więcej, udało się zrobić to w atmosferze świetnej zabawy. Nie oznacza to jednak, że tym wpisem będę namawiać was do porzucenia innych strategii i powielania naszego planu działania. Absolutnie nie! Poważnie, nie róbcie tego za wszelką cenę :) 
Czy kluczem sukcesu Z. okazała się metoda? Niekoniecznie. Moim zdaniem Z. była po prostu gotowa. Uwzględnijcie właśnie tę gotowość u waszych uczniów, a proces edukacji i terapii będzie dla nich czymś niezwykle cennym i po prostu... przyjemnym. 
Przed nami jeszcze długa droga, by rozwijać tę umiejętność i umożliwić Z. samodzielne i swobodne czytanie. Wierzę jednak głęboko, że wspólnie osiągniemy sukces :) 

Chcesz pobrać zestaw? 

Specjalnie dla was opracowałam zestaw tożsamy do tego, który stworzyłam dla Z. Pozwoli wam sprawdzić, czy podobna forma pracy przypadnie do gustu waszym uczniom. 
Znajdziecie w nim etykiety: mama, tata, pan, pani, je, pije, śpi, czyta, rysuje, lubi, lody, jabłko, ciasto, ser, sok, mleko oraz dobrane do nich zdjęcia i grafiki. Samodzielnie dodajcie imię dziecka oraz swoje i zadbajcie o zdjęcia (wasze i rodziców). Plik pobierzecie, klikając w poniższy link. Mam nadzieję, że pomoc okaże się dla was przydatna. Dajcie koniecznie znać!


Na zakończenie, standardowo zaproszę was na ciuciubabkowego facebooka oraz instagrama. Zostawcie tam po sobie jakiś ślad! :) Dodatkowo szepnę, że jeśli jesteście ciekawi efektów Z., możecie zajrzeć na stronę naszej szkoły (o, tutaj!) i odszukać zamieszczony na niej film. 
Do usłyszenia!